Linie lotnicze uruchamiają dodatkowe rejsy z Makassaru, Denpasaru, Labuan Bajo i Lomboku, a dziesięć indonezyjskich lotnisk ma pracować przez całą dobę, aby szybciej odbudować rozkłady lotów.

Przyczyną obecnych zakłóceń w indonezyjskim ruchu lotniczym jest erupcja wulkanu Anak Krakatau, która wyrzuciła w atmosferę chmurę popiołu wulkanicznego. Popiół stanowi zagrożenie dla silników samolotów, dlatego władze lotnicze zdecydowały o czasowym zamknięciu części portów i jednoczesnym wzmocnieniu innych, by przyjąć przekierowany ruch. Skala problemu jest znaczna: szacuje się, że w wyniku zakłóceń utknęło około 270 000 pasażerów, a odwołanych zostało ponad 240 lotów.

Cztery lotniska zamknięte do wieczora

Z powodu chmury popiołu do godziny 18:00 czasu zachodnioindonezyjskiego (WIB) 7 września zamknięte zostały cztery lotniska: Soekarno-Hatta (CGK), Halim Perdanakusuma (HLP), Radin Inten II (TKG) oraz Husein Sastranegara (BDO). Po tej godzinie władze planują wznowienie operacji, choć dalszy przebieg sytuacji zależy od aktywności wulkanu i kierunku przemieszczania się popiołu, dlatego termin ten może się jeszcze zmienić, a kolejnych oficjalnych prognoz na razie nie podano.

Dziesięć portów pracuje całą dobę, ruszają loty zastępcze

Aby przyjąć przekierowane rejsy i przyspieszyć powrót do normalnych rozkładów, dziesięć indonezyjskich lotnisk przeszło na tryb pracy dwadzieścia cztery godziny na dobę. Wśród nich są kluczowe dla turystów porty w Makassarze, Denpasarze na Bali, Labuan Bajo, na Lomboku oraz w Yogyakarcie, przez którą swoje samoloty poprowadzą Saudi Airlines, a Singapore Airlines skierowało na te trasy szerokokadłubowy Airbus A350 z większą liczbą miejsc na pokładzie. Jako alternatywę dla podróżnych, których rejsy nie mogą wylądować w zamkniętych portach, wskazano lotniska w Semarangu i Surabai. Praca w trybie całodobowym to rozwiązanie stosowane wtedy, gdy część ruchu trzeba przesunąć z jednego portu do innego, a standardowe dobowe okna operacyjne przestają wystarczać - dla podróżnych oznacza to rejsy o nietypowych, także nocnych porach.

Czy loty na Bali są bezpieczne

Lotnisko w Denpasarze na Bali nie znalazło się na liście portów zamkniętych z powodu popiołu wulkanicznego, a wręcz odwrotnie - to jedno z miejsc, gdzie wzmacniane są rozkłady i kierowane większe samoloty. Wskazuje to, że w tym rejonie przestrzeń powietrzna jest na razie uznawana za bezpieczną dla operacji lotniczych. Sytuacja związana z popiołem wulkanicznym bywa jednak dynamiczna i zależy od kierunku wiatru, dlatego przed podróżą warto śledzić aktualne komunikaty przewoźnika i portu lotniczego, z którego ma się wylecieć lub przylecieć.

Co to oznacza dla turysty i jak się przygotować

Osoby lecące na Bali, Lombok czy do Labuan Bajo powinny liczyć się z przesunięciami godzin odlotu i przylotu oraz z możliwością przekierowania rejsu na inne lotnisko niż pierwotnie planowane, w tym na wspomniane porty zastępcze w Semarangu czy Surabai. Dodatkowe połączenia zwiększają szansę na znalezienie miejsca, ale rozkłady zmieniają się dynamicznie i informacja sprzed kilku dni może być już nieaktualna. Zmiana portu docelowego potrafi też oznaczać kilkugodzinny transfer lądowy, którego nie było w pierwotnym planie podróży.

Przed wyjazdem warto sprawdzić status swojego rejsu bezpośrednio u przewoźnika i upewnić się, że linia ma aktualny numer telefonu oraz adres e-mail do kontaktu, bo tą drogą wysyłane są powiadomienia o zmianach. Lepiej unikać planowania krótkich przesiadek i rezerwacji, które nie dają się bezpłatnie przełożyć. Przy locie z przesiadką w regionie rozsądnie jest zostawić większy zapas czasu, a nocleg pierwszej doby zarezerwować z możliwością bezkosztowej zmiany terminu. Warto również mieć przy sobie potwierdzenia rezerwacji w wersji cyfrowej i papierowej oraz śledzić komunikaty portu lotniczego, z którego się wylatuje.

Warto przeczytać